Where it's so white as snow

 Najpiękniejsze dwa dni świąt spędzone z Sylwkiem właśnie dobiegają końca. Rodzinne odwiedziny zaliczyłam na plus i właśnie z nich powstał ten post,bo zdjęcia zupełnie przypadkiem przy namowie siostry zostały zrobione u prababci. Nic nadzwyczajnego, ale przynajmniej praktycznego. :)





















płaszcz: atmosphere
sweter: no name
spodnie: tally waijly
rękawiczki: no name
buty: [klik]

2 komentarze:

  1. WOW! Jesteś niesamowita! Kocham twojego bloga!! Jest świetny! Naprawdę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki dzięki, miło mi baaaaaaaaaardzo<3

      Usuń